Zamek Książąt Pomorskich w Szczecinie

Menu

OGRODY – wystawa malarstwa Teresy Miszkin, Jarosława Eysymonta, Jacka Rykały, Tomasza Psuji, Bogdana Wojtasiaka oraz Zbigniewa Gorlaka

... W tym „ogrodzie" istnieje wyraźnie zarysowany świat przedstawiony, w którym rekonstrukcja przestrzeni rozmaicie pojmowanej rzeczywistości służy do zbudowania emocjonalnych znaczeń, wyprowadzonych z bardzo prywatnych kontekstów. A dotyczą one spraw uniwersalnych, które każdy człowiek nosi w sobie - korzenie takiej aktywności tkwią, jak się zdaje, w rzeczywistości, w doświadczeniu, w przeżyciu, także w intelektualnej spekulacji, bo jak mówił Nietzsche, nasze poznanie jest zawsze pewną interpretacją świata. Dzięki temu zostaje przekroczona granica, gdzie sztuka przestaje być dekoracją, a staje się inspiracją. Powstaje ze scalania różnych doznań, odkrywania ich subiektywnego wyrazu. Rodzi się z napięcia i emocji, które ją budują, z nigdy nie obojętnej rzeczywistości po wyeliminowaniu efektów nie pozostających w bezpośrednim związku z malarskim widzeniem, przekracza bariery między światem zewnętrznym a wewnętrznym. Daleka od ilustracyjności i narracji zachłannie anektuje całą trywialność codzienności, przekształcając ją w wielowarstwową strukturę tak, by oczyszczona w formie narosła znaczeniami. Rozbiera klisze zbiorowej wyobraźni, skostniałe układy semantyczne, stereotypy na czynniki pierwsze, składając je później w nowy system, deprecjonujący arbitralność, konwencjonalność, status wyczerpania estetycznego. Czyni to z baconowską „kontrolowaną spontanicznością".

W takiej sytuacji wybór zebranych w „ogrodzie" dzieł wydaje się być wewnętrznie skomplikowany, niejednoznaczny acz niezwykle wyrazisty i, przynajmniej od strony emocjonalnej, mimo wszystko, spójny - ujawnia niedefiniowalną jedność w wielości i różnorodności warsztatu, temperamentów artystycznych i zastosowanych środków wyrazu, podkreśla w stworzonym kontekście szczególny rodzaj napięcia, istniejący pomiędzy zestawionymi razem poszczególnymi realizacjami, plastyczną transformację tego co się zdarzyło i tego co pozostało. Wszak to nie jest naturalistyczny opis świata, to raczej gra w pozory realności, to rzeczywistość z której wyparowało piękno. Jej sugestywność nie bierze się z bliskiej realistom, prawie fotograficznej dbałości o wygląd form, lecz z takiego kształtowania przestrzeni, kiedy jedynym punktem odniesienia stają się gry malarskie, rozstrzygane na płaszczyźnie płótna, widziane przez pryzmat, wzbudzających nostalgię lub podobnego typu uczucia, rekwizytów. Różne, choć w istocie tak podobne metody, opisujące prywatne doświadczenie, uprzytamniają różne aspekty rzeczywistości, różne style jej doświadczania, zaciskając sieć subiektywnych, podmiotowych relacji, składających się na jakiś, drobny z pozoru i umykający dość szybko z pola uwagi, fenomen życia. Forma okazuje się tu zarazem krytycznym narzędziem opisu i osądu, znakiem dystansu, stanowiąc bardziej kwestię analizy niż interpretacji, co wynika z napięcia pomiędzy skończonym rygorem wypowiedzi i czymś, co przytłacza, a zarazem deformuje rzeczywistość, opierając się próbom przełożenia doświadczenia egzystencji na obraz, który w takim wypadku nie jest opisem świata, lecz tylko kreacją, kamuflażem, osobistym przekazem lirycznym, gdzie odrzuca się fałszywe tożsamości tworzone przez doraźne relacje. Powiedzmy otwarcie, że w takim wyborze oglądamy najczystszą tradycję akademizmu, nie w sensie dziewiętnastowiecznym, lecz w najlepszym znaczeniu tego słowa - wszak to akademia niesłychanie wysoko wyniosła sztukę w hierarchii wartości, broniła jej ważności i wielkości - podstawą była inwencja oraz przekonanie, że twórczość jest działalnością intelektualną i to dziedzictwo trwa do dzisiaj w tradycji teoretycznej, spoglądającej na sztukę jak na kondensację biegłości warsztatowej i czystej kreacji, rozmaicie się materializujących.

W „Śmiechu" Henri Bergsona czytamy: "Celem sztuki jest zawsze jedno: odrzucić praktycznie użyteczne symbole, umowne i powszechnie przyjęte ogólności, wreszcie to wszystko, co przesłania rzeczywistość, ażeby postawić nas z nią oko w oko". Ta wystawa dosyć rzetelnie wypełnia pierwszą część owego zadania, czyli z rzeczywistości zdziera zasłony. Pozostaje pytanie w jakim stopniu stawia nas z nią oko w oko...

Jerzy Kamrowski

(frag. tekstu do katalogu wystawy)

Wystawa została zorganizowana pod honorowym patronatem Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdana Zdrojewskiego oraz Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego Władysława Husejko.

Wystawa trwała od 11.12.2008 do 25.01.2009